David Roth - Will You Come Home LP

za HighFidelity.pl:

"Tradycje wydawania płyt długogrających firmy Stockfisch sięgają lat 90. ubiegłego wieku – na wydanej w 2006 składance firma pisze, że winyl jest jej pasją od 14 lat. Niesłabnącym powodzeniem cieszy się płyta Sary K. Water Falls (2003) i zbiór Stockfisch Records Vinyl Collection (2006). Pochodzącą z niego piosenkę "No Sanctuary Here" Chrisa Jonesa można usłyszeć na większości wystawach audio jak świat długi i szeroki.

Wydawnictwo flirtowało z wieloma typami płyt, zarówno 33 1/3 rpm, jak i 45 rpm, jednak niezmienione pozostaje jedno: przygotowywane są one w technice DMM, tj. Direct Metal Master. Wynaleziona wspólnie przez firmy TelDec (Telefunken-Decca) oraz Georg Neumann GmbH, miała pomóc w zatrzymaniu przy formacie LP ludzi „odpływających” w latach 80. w stronę CD. W skrócie DMM polega na tym, że rowki wycina się bezpośrednio w miedzianej matrycy, zamiast w lakierze („laquer”), nie trzeba więc tworzyć kolejnych kopii, z których w końcowej fazie powstaje matryca. W DMM omija się dużą ich część, w ten sposób minimalizując – teoretycznie – błędy. Stockfisch od lat tłoczy płyty w ten sposób, korzystając z ultra-miękkiej, niegdyś niedostępnej, miedzi.
Początkowo melomani narzekali na nienaturalną szorstkość tak uzyskanego dźwięku. I mieli rację. Wydawca Davida Rotha wierzy jednak, że udało się im ominąć te problemy, zyskując wyjątkową precyzję, m.in. przez zastosowanie miedzi o ekstremalnie niskiej twardości. Jednym z warunków koniecznych dla poprawnego wykonania matrycy jest opóźnienie jednego kanału o dokładnie 0,909 s. Stockfisch poradził sobie z tym w ten sposób, że nacina płyty korzystając z plików cyfrowych (24 bity), opóźniając sygnał w domenie cyfrowej. Zamianą sygnału cyfrowego na analogowy zajmuje się ADC Weiss Engineering GAMBIT DAC1. Obecnie sygnał na wszystkich płytach LP tej firmy pochodzi z twardego dysku, na którym znajduje się finalny mastering, odpowiednik master-tape. 

Najnowszą płytą przygotowaną w ten sposób jest "Will You Come Home" Davida Rotha. To nie jest pierwszy czarny krążek tego artysty dla Stockfischa, w 2004 roku opublikowano jego Pearl Diver. Tym razem dostajemy do ręki składankę. Na czterech stronach, wytłoczonych na 180 g winylu, kręcącego się z prędkością 45 rpm, pomieszczono dwanaście utworów pochodzących z całego okresu, jaki artysta spędził pod skrzydłami tej wytwórni, z jednym zupełnie nowym. Nie są nowe, ale wszystkie zostały na nowo nagrane. Za mastering odpowiada Hans-Jörg Maucksch, a za nacięcie DMM Hendrik Pauler z Pauler Acoustics. Nagranie i mastering wykonano korzystając przy odsłuchu z kolumn Bowers & Wilkins 801D.

Cyfra czy nie, brzmienie winyli tej wytwórni jest dla wielu przykładem najbardziej analogowego z analogowych brzmień. Wiele w tym racji. Brzmienie głosu Rotha jest ultragłębokie i ciepłe. Utwory są łagodne, utrzymane w spokojnym tempie, co jeszcze bardziej dokłada się do takiego odbioru. Skala głosu jest potężna, a źródła pozorne mają niesamowicie duży wolumen, czegoś takiego się nie zapomina. Tym bardziej, że pięknie skontrastowano z tym dźwięczne brzmienie gitary akustycznej.

Wiedząc, jak taka gitara brzmi w rzeczywistości, wiedząc, jak słychać głos ludzki, np. głos piosenkarza o głębokim tembrze słyszany przez mikrofon wiemy jednak i to, że to dźwięk podrasowany. Podkręcono w nim część niskiego środka i część wysokiego basu, żeby osiągnąć właśnie taki efekt. To „trademark” Stockfischa i sięgając po płytę tej wytwórni, szczególnie płytę winylową, spodziewamy się właśnie tego.
Rozdzielczość jest ładna, selektywność również – czegóż można wymagać więcej od płyty naciętej z cyfrowego źródła? Jestem pewien, że w kolejnych latach będę tę płytę słyszał na wystawach równie często, jak niegdyś Water Fall Sary K.

Winyl ma dość niski szum przesuwu i po umyciu niemal nie słychać trzasków. Jedyna uwaga dotyczy początku, rozbiegówki. Podobnie jak wcześniej na winylu Ralfa Illenberga, tak i tutaj mocno trzeszczy, dopóki nie zabrzmią pierwsze dźwięki. Kupując swój egzemplarz, do czego zachęcam, spójrzmy pod światło. Przed pierwszą ścieżką nie powinno być nieco białego okręgu, jak w mojej kopii.

Jakość dźwięku: 9/10''

Recenzję można przeczytać w oryginale tutaj: http://highfidelity.pl/@main-2192&lang=


GALERIA - KLIKNIJ NA ZDJĘCIE, ABY POWIĘKSZYĆ​